http://dobrycontent.info/

tam-gdzie-jestesmy-rio-colca-do-wodospadow-jana-pawla-ii

Reportaż, 27 min, Polska, 2006 Autor: Krzysztof Jan Kubiak Zdjęcia: Robert Jażdżyk





Reportaż o grupie osób z Polski, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Norwegii i Wielkiej Brytanii, które wyruszyły na dno kanionu Colca w Peru. Grupa ta była prowadzona przez trójkę odkrywców tej przyrodniczej osobliwości. Kierował nią Jerzy Majcherczyk. Dołączyli do niej także na krótko Jacek Bogucki i Piotr Chmieliński. Wszyscy oni przed 25 laty byli uczestnikami akademickiej wyprawy kajakarzy i jako pierwsi na świecie pokonali tę górską rzekę. Uczestnikami trekkingu byli ludzie w różnym wieku, o rozmaitych doświadczeniach życiowych i oczekiwaniach, często o odmiennej wrażliwości. Wysiłek wielogodzinnego marszu, nieprawdopodobne zmęczenie, wreszcie obcowanie z niewyobrażalnym pięknem przyrody i surowym obliczem gór zbliżają wszystkich. Ludzie zaczynają się otwierać i stają się bardziej \"uduchowieni\". Jednym z uczestników wyprawy jest ks. Sławek marzący o tym, by odprawić pierwszą mszę św. na dnie kanionu. Odkrywcy tego miejsca mają wmurować nad wodospadami pamiątkową tablicę, nadając kaskadom imię Jana Pawła II. Nieoczekiwanie do akcji włączają się miejscowi Indianie. Okazuje się, że okolicy tej nigdy nie odwiedził ksiądz. Mieszkańcy wioski chcieliby ochrzcić swoje dzieci. Trzeba im znaleźć rodziców chrzestnych. Zgłaszają się uczestnicy wyprawy. I tu pojawiają się wątpliwości, entuzjazm, dylematy; jak utrzymać późniejszy kontakt z tymi dziećmi, czy uczyć się hiszpańskiego, jakiego wsparcia im udzielać? Początkowe wątpliwości zostają zalane przez fale entuzjazmu. Ks. Sławek sekunduje temu i wspiera wątpiących. Nazajutrz następuje wymarsz do wodospadów, na mszę. Porwani religijnym natchnieniem uczestnicy wyprawy zbijają krzyż i w oryginalnej procesji wnoszą go na górę. Po drodze jest przeprawa pontonem przez rzekę, czekanie na Indian przejeżdżających na prymitywnym wózku wiszącym na stalowej linie ponad wodną kipielą. I wreszcie sama msza, chrzest, znak pokoju, poruszające kazanie ks. Sławka i piknik nad wodospadami; pamiątkowe fotografie, polska flaga, wieńce z bogactw tej ziemi na szyjach odkrywców i księdza. Dokonuje się także wizyta w indiańskiej wiosce, gdzie uczestnicy wyprawy zapoznają się z życiem codziennym, uprawami oraz standardami zamieszkiwania. Poznają niektóre aspekty życia codziennego. Stykają się także z egzotycznymi przedmiotami kultury materialnej, jedzą kaktusy, popijają piwo z kukurydzy, wreszcie wysłuchują ballady o wiosce Canco śpiewanej nieszkolonym głosem przy akompaniamencie mandoliny. Do tego wszystkiego jeden z poganiaczy mułów deklamuje napisany przez siebie poemat o odkrywcach kanionu, których przyrównuje do konkwistadorów. I wreszcie następują refleksje uczestników trekkingu o sobie samych, o przełamywaniu własnych słabości, o egzotyce i pięknie, o ludziach miejscowych, o górach i ich majestacie, o cudzie przemiany dusz, o polskości, o patriotyzmie, o kontaktach gospodarczych i o innych, znacznie prostszych i bardziej pospolitych sprawach.







zobacz też

Zabawki Drewniane       Ogłoszenia dla dziecka       Land Rover       Granitowe